Komentarze po meczu rewanżowym z Azotami Puławy

- W pierwszej połowie Marcin Wichary praktycznie zamurował bramkę – mówił po środowym meczu trener Azotów Puławy Marcin Kurowski.

Marcin Kurowski (trener KS Azotów Puławy): To był zupełnie inny mecz, niż ten w Puławach. Dzisiejszy pojedynek przypominał nasze spotkanie pucharowe, kiedy losy rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie. Nasz brak skuteczności i proste błędy w ataku pozwoliły Wiśle uzyskać ośmiobramkową przewagę. Ogólnie mamy problem ze skutecznością przeciwko drużynie z Płocka, gdyż w każdym meczu któryś z bramkarzy nas zatrzymuje. W pierwszej połowie Marcin Wichary praktycznie zamurował bramkę – trzy czy cztery rzuty karne, gro czystych sytuacji z sześciu metrów i nie mogliśmy zdobyć bramki, a z takim przeciwnikiem jak Płock to od razu odbija się na wyniku. Później gospodarze sobie spokojnie kontrolowali mecz, dlatego gratulacje i powodzenia w finale.

Patryk Kuchczyński (KS Azoty Puławy): Na pewno ten mecz nie wyglądał tak, jak byśmy chcieli. W moim odczuciu zbyt szybko spuściliśmy głowy i już w pierwszej połowie te emocje opadły, a zakładaliśmy sobie, że będziemy grać do samego końca. Niewykorzystane okazje z pierwszej połowy być może podcięły nam skrzydła. Byliśmy bardziej spięci, skąd brały się nieprzygotowane rzuty. Marcin Wichary w pierwszej połowy nas mocno „wyleczył”, zresztą w drugiej części też było nienajlepiej. Zespół z Płocka grał na luzie, bardzo dużo im wychodziło, miał bardzo fajne, składne akcje. U nas trochę tego zabrakło. Wiśle życzę mistrzostwa i bardzo fajnego finału, natomiast nam powtórki z zeszłego roku i brązowego medalu. Mam nadzieję, że szybko o tych dwóch meczach zapomnimy i sezon dla nas na pewno się jeszcze nie skończył. Przed nami dwa bardzo ważne mecze i teraz tylko to się będzie liczyło.

Piotr Przybecki (trener ORLEN Wisły Płock): Dziękuję za gratulacje i za ten dwumecz. Być może rzeczywiście później grało nam się na luzie, ale na początku tego luzu w ogóle nie było widać. Chcieliśmy i próbowaliśmy zapomnieć o tym, że wygraliśmy pierwszy mecz trzema bramkami, bo wiedzieliśmy, że puławianie będą zmotywowani i wynik jest bardzo bliski. Dlatego byliśmy agresywni w obronie i trochę pomogliśmy Marcinowi Wicharemu. Fakt faktem jednak, że „złapał" on kilka sytuacji sam na sam i to na pewno podcięło zawodnikom Azotów skrzydła. Z naszej strony Mateusz Piechowski bardzo dobrze współpracował z Miljanem Pusicą, zresztą nie tylko oni i w drugiej połowie mogliśmy ten wynik już tylko kontrolować. W kontekście meczu w niedzielę ważne dla nas również było, że mogliśmy więcej zmieniać. Dziękuję za gratulacje, a Azotom życzę powodzenia w grze o brąz.

Mateusz Piechowski (ORLEN Wisła): Podeszliśmy do tego spotkania rewanżowego, jakby było 0:0. Na samym początku zaczęliśmy bardzo mocno, a w drugiej połowie pociągnęliśmy kilka kontr. Bardzo nam też pomógł Marcin Wichary i myślę, że ta mocna obrona później wprowadziła w nasze poczynania więcej luzu po zmianie stron. Mogliśmy kontynuować to, co wypracowaliśmy przed przerwą i skończyło się dużą naszą przewagą. Mam nadzieję, że będzie to dobry prognostyk, bo najważniejsze mecze dopiero przed nami.

Najlepsi

średnia: 4.85
średnia: 4.4
średnia: 4.32

Najskuteczniejsi

87 G / 24 M
Liga Mistrzów: 38 G / 10 M
PGNiG Superliga: 49 G / 14 M
86 G / 24 M
Liga Mistrzów: 18 G / 10 M
PGNiG Superliga: 68 G / 14 M
77 G / 24 M
Liga Mistrzów: 26 G / 10 M
PGNiG Superliga: 51 G / 14 M