Konstantin Igropulo przedstawia zespół Chekhovskie Medvedi

Kto mógłby wiedzieć o zespole Chekhovskie Medvedi więcej, niż Konstantin Igropulo, który spędził tam cztery lata i był współtwórcą największych sukcesów mistrzów Rosji.

Nasz rozgrywający reprezentował barwy Czechowskich Niedźwiedzi w latach 2005-2009. Znakomite występy w tamtym okresie otworzyły mu drzwi do dalszej kariery na zachodzie Europy. Wspólnie z Niedźwiedziami sięgnął po cztery tytuły mistrza Rosji oraz Puchar EHF w 2006 roku. Cały czas bacznie obserwuje, co dzieje się w ekipie Niedźwiedzi, z którą już w najbliższą sobotę zainaugurujemy rozgrywki VELUX EHF Champions League.

Jakie zmiany zaszły z zespole Chekhovskie Medvedi podczas letniej przerwy?
- Doszedł tylko jeden zawodnik – praworozgrywający z Vardaru Skopje (Dmitri Kiselev), tak więc w zasadzie cała drużyna, łącznie ze sztabem szkoleniowym została w takim samym kształcie, jak w poprzednim sezonie. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że Niedźwiedzie to nie jest klub, który dokonuje ogólnie wielu znaczących zmian. Można nawet powiedzieć, że pod tym względem jest bardzo ortodoksyjny. Oczywiście od czasu, kiedy ja grałem, do dzisiaj, bardzo dużo zmieniło się w tej drużynie, szczególnie pod względem personalnym. Ale filozofia i styl gry pozostały niemal takie same. Na tę chwilę można powiedzieć, że jest to zespół złożony z młodych zawodników, ale jest też kilku „w sile wieku”.

Jak na razie zespół mistrza Rosji imponuje, bo wygrał większość swoich meczów sparingowych, dwa ligowe oraz zdobył Superpuchar Rosji. Jest się czego obawiać?
- Przez te wiele lat, które pamiętam, Niedźwiedzie zawsze grały dobrze w meczach sparingowych. Nawet w moich czasach byliśmy zawsze najlepszym zespołem spotkań przygotowawczych do startu sezonu. Trener rozpoczynał przygotowania wcześniej, niż ktokolwiek, powtarzając, że jest mało czasu. Niemal całe lato spędzaliśmy na treningach, aby już na pierwsze mecze okresu przygotowawczego być w jak najlepszej formie. To też ich wyróżnia. W klubach zachodnich trenerzy bardziej skupiali się na przygotowaniu swoich drużyn na jakieś określone momenty sezonu, natomiast w Czechowie panowała jedna zasada – od zwycięstwa do zwycięstwa, nieważne na jakim etapie jesteś. Później odbijało się to jednak w środku sezonu, kiedy drużyna zaliczała poważne spadki formy, ale fizycznie zawsze była gotowa do walki.

Wydaje się, że na papierze wyglądamy lepiej, niż Niedźwiedzie.
- Zgodzę się, ale to nie wszystko. Musimy być dobrze przygotowani. Nie będzie łatwo, ale jak zagramy to, co potrafimy, to ten zespół jest jak najbardziej w naszym zasięgu.

Widziałeś już kilka meczów Niedźwiedzi. Jak w takim razie wyglądają pod względem jakości?
- Z tego co wiedziałem przed sezonem, to grali przyzwoicie. Wystąpili na turnieju we Francji. Obejrzałem jedną konferencję, na której trener powiedział, że występ przeciwko Nantes był ich najlepszych w okresie przygotowawczym, ale wydawało mi się, że chciał powiedzieć, że to był ich najlepszy mecz może nawet w ostatnich latach (śmiech). Tak więc widziałem kilka ich spotkań przedsezonowych i nie zaprezentowali niczego nowego, co mogłoby jakoś zaskakiwać. Powiedziałbym, że była to taka klasyka w wykonaniu trenera Vladimira Maximova.

Powiedziałeś o stosunkowo młodym zespole. Na kogo zwróciłbyś szczególną uwagę?
Jeśli miałbym kogoś wyróżnić, to bocznych rozgrywających. Na nich skupiłbym uwagę. Mocnym punktem są kontry. Jeśli bramkarz im odbija piłki, to bardzo szybko biegają do przodu. Tym bardziej, że grają głównie systemem 5-1, więc ten na jedynce siłą rzeczy jest zawsze pierwszy na kontrze. Co jeszcze zauważyłem to fakt, że gubią się, gdy mecz zaczyna wymykać im się spod kontroli.

Ale chyba nie często mają problemy, szczególnie w lidze rosyjskiej?
- Patrząc na wyniki, ostatnie dwa spotkania Niedźwiedzi wyglądają na trudne przeprawy. Ale dla mnie jako widza, nie były one zbyt efektowne, przede wszystkim ze względu na jakość i intensywność gry. Być może trudno im się rozwijać, skoro mają świadomość swojej przewagi nad resztą stawki. W Superpucharze prowadzili dwunastoma bramkami i nagle coś się zacięło, jakby odcięło im prąd. Być może nie chcieli pokazywać wszystkiego, nie wiem, ale pierwsze wrażenie moje jest takie, że mają problem z utrzymaniem pewnego poziomu. Tym bardziej, że Spartak nie wywierał na nich zbyt dużej presji, nie podjął jakieś wielkiej walki o wynik. Więc wygląda to tak, że nagle z niczego przeciwnik wygrywa 7:0. Ale to nie nasz problem. My o tym wiemy, rozmawialiśmy z Xavim o tym. My musimy przede wszystkim wykonać nasze założenia taktyczne na to spotkanie. Przy czym musimy sobie jasno powiedzieć i podkreślić – to będzie dla nas trudny mecz, bo Niedźwiedzie będą mocno walczyli do samego końca. Dla nich Liga Mistrzów to główne rozgrywki, w lidze rosyjskiej nie będą mieli zbyt wielu wyrównanych meczów. Wygląda na to, że Spartak nie będzie dla nich stanowił już takiej przeszkody, jak w zeszłym roku.

Jakie cele stawiają sobie Niedźwiedzie przed tym sezonem?
- Na pewno spróbują awansować dalej, trener Maximov zawsze walczy o najwyższe cele. To bardzo ambitny trener i zawsze chce wygrać wszystko, co możliwe. Nie jest dla niego ważne, jakim gra składem - zawsze wyciąga z tych chłopaków maksimum. W jego stylu nie jest mówienie, że na przykład naszym celem jest awans do TOP16. Jego zasada jest prosta – mamy wygrać najbliższy mecz, a potem kolejny i kolejny. Nigdy nie odpuszcza zawodnikom.

Jakiej atmosfery możemy się spodziewać w hali?
- To będzie pierwszy mecz z Lidze Mistrzów i ludzie z Czechowa są głodni piłki ręcznej i tych rozgrywek. Na pewno nie jest to duży klub kibica, ludzie nie są obsesyjni na punkcie piłki ręcznej. Są to raczej rodziny z dziećmi, ale widać, że klub inicjuje pewne działania, mające zachęcić ludzi do kibicowania i przychodzenia na halę. Mówiąc wprost - nie spodziewam się piekła. Kibice mają szacunek do Wisły, uważają nas za groźnego rywala i dla ludzi będzie to interesujące zobaczyć taki zespół. Jeden gość z klubu podczas meczu w klubowej telewizji powiedział, że przed nimi wielki mecz z mocną drużyną. Zrozumiałem, że chodziło mu tutaj właśnie o Wisłę.

Wiemy już, że niestety zabraknie Cię w Czechow. Gdybyś mógł tam jechać, jakiego przyjęcia ze strony kibiców mógłbyś oczekiwać?
- Myślę, że mam dobre relacje z kibicami z Czechowa. To był bardzo udany okres, kiedy tam grałem. Mieliśmy silną drużynę, triumfowaliśmy w europejskich pucharach, co później już się nie powtórzyło. Jest to jedyny taki sukces w historii rosyjskiej piłki ręcznej, nie mówię tutaj o ZSRR. W zeszłym roku byłem na ich meczu ze Sportingiem i wszyscy powitali mnie bardzo serdecznie.

No właśnie. I w taki oto sposób dochodzimy do pytania o twój powrót na boisko. Na jakim etapie rehabilitacji obecnie jesteś?
- Uwierz mi, chcę wrócić bardziej, niż wy i wszyscy kibice razem wzięci. Faktem jest, że mój powrót się trochę przedłuża. Już właściwie wznowiłem treningi z drużyną. Wówczas przeciążyłem drugą nogę i musiałem odpoczywać. Czekam teraz na zielone światło, aby ponownie dołączyć do drużyny. To jest w tej chwili moja rodzina, najbliżsi przyjaciele. Lepiej jednak wrócić tydzień później, niż dzień za wcześnie.

Najlepsi

średnia: 4.53
średnia: 4.33
średnia: 4.12

Najskuteczniejsi

18 G / 4 M
PGNiG Superliga: 17 G / 3 M
Liga Mistrzów: 1 G / 1 M
15 G / 4 M
PGNiG Superliga: 12 G / 3 M
Liga Mistrzów: 3 G / 1 M
14 G / 4 M
PGNiG Superliga: 13 G / 3 M
Liga Mistrzów: 1 G / 1 M