Bidasoa Irun – z nieba do piekła i z powrotem

Po dwudziestu trzech latach los ponownie skojarzył ze sobą drużyny piłkarzy ręcznych z Płocka i z Irun. Przez ten czas Hiszpanie przeszli prawdziwą drogę z nieba do piekła i z powrotem.

Irun to 60-tysięczne miasto położone w rejonie Baskonia na północy Hiszpanii. To tutaj stacjonuje założony w 1962 jeden z najbardziej utytułowanych hiszpańskich klubów. Największe sukcesy to jednak lata 80’ i 90’, które są mocno skorelowane z pojawieniem się sponsora tytularnego, producenta czekolad firmy Elgorriaga. Ten najsłodszy dla kibiców i Irun okres przyniósł dwa tytuły mistrza Hiszpanii, dwa Puchary Hiszpanii, Superpuchar Hiszpanii, Puchar ASOBAL oraz te najważniejsze: Puchar Europy (1995) oraz Puchar Zdobywców Pucharów (1997). To właśnie w tym sezonie w ćwierćfinale tych rozgrywek na drodze Hiszpanów stanęła Petrochemia Płock. Po sensacyjnym remisie 21:21 w hali Chemika, w Hiszpanii zdecydowanie lepsi byli słynny Nenad Perunicić i spółka. Tamte sukcesy doskonale pamięta obecny prezydent Bidasoa Irun Gurutz Aginagalde, brat kołowego PGE VIVE Kielce, który jeszcze w poprzednim sezonie bronił dostępu do bramki ekipy BM Logrono La Rioja.

XXI wiek przyniósł redefinicję celów i nie tylko trwającą dwanaście lat rozłąkę zespołu z europejskimi pucharami, ale także łącznie osiem sezonów spędzonych w División de Honor Plata – czyli drugiej lidze w Hiszpanii. Tym większą sensacją i radością było zajęcie przez Bidasoę drugiego miejsca w Liga Asobal w sezonie 2018/2019, zaledwie trzy lata po opuszczeniu División de Honor Plata. Wszyscy najważniejsi architekci tego sukcesu pozostali w klubie, co pozwoliło na utrzymanie jakości sportowej i walkę o powtórzenie tego osiągnięcia. Obecnie Bidasoa zajmuje czwartą lokatę na krajowym podwórku i pomijając Barcę, która gra we własnej lidze, wciąż walczy o medale z ABANCA Ademar Leon oraz BM. Logroño La Rioja. Podopieczni Jacobo Cuetary zaskakująco dobrze poradzili sobie również w swojej grupie Ligi Mistrzów, z piętnastoma punktami zajmując pierwsze miejsce, zostawiając w tyle Sporting Lizbonę, czy szwedzkie IK Savehof. Co ciekawe, Bidasoa wróciła do Ligi Mistrzów dokładnie 25 lat od swojego największego sukcesu, czyli zwycięstwa w tych rozgrywkach.

Obecnie wicemistrzowie Hiszpanii to mieszanka młodości i doświadczenia, ale próżno szukać indywidualności lub nazwisk, które skojarzy niedzielny kibic handballa. Ci bardziej wtajemniczani na powinni znać reprezentantów Chile braci Salinas, choć chyba największą gwiazdą i nadzieją jest 23-letni skrzydłowy Kaludi Odriozola, który znalazł się w szerokim składzie Hiszpanii na ostatnie EHF EURO 2020. Znamienne jest, że był to jedyny gracz Bidasoa, który mógł liczyć na udział w mistrzostwach Starego Kontynentu. W styczniu dopiero do Hiszpanii przeprowadził się Donat Bartok - utalentowany Węgier ze sporym doświadczeniem w Bundeslidze, który również uwzględniony był w szerokim składzie swojego kraju. Niemniej w jakikolwiek sposób deprecjonowanie potencjału sportowego Hiszpanów może być niezwykle niebezpieczne, przed czym na ostatniej konferencji prasowej przestrzegał trener Xavier Sabate.

- Musimy sobie jasno powiedzieć, że zmierzymy się z bardzo dobrą drużyną, która zdobyła w Lidze Mistrzów znacznie więcej punktów, niż my, przegrywając tylko jeden mecz. Niedawno Bidasoa rozgrywała mecz z Barcą i po pierwszej połowie był remis 17:17, co także pokazuje jej potencjał. Od zeszłego sezonu nie zaszły tam w zasadzie żadne zmiany, więc jest to zespół znakomicie rozumiejący się na boisku. Nastawiamy się na ciężką przeprawę, w której o awansie do TOP16 będą decydowały detale.

 1200 510 Irun

Najlepsi

średnia: 4.7
średnia: 4.34
średnia: 4.29

Najskuteczniejsi

121 G / 32 M
Liga Mistrzów: 34 G / 11 M
PGNiG Superliga: 87 G / 21 M
110 G / 32 M
Liga Mistrzów: 34 G / 11 M
PGNiG Superliga: 76 G / 21 M
101 G / 35 M
PGNiG Superliga: 55 G / 23 M
Liga Mistrzów: 46 G / 12 M