Alvaro Ruiz: Mój drugi debiut

31 meczów i 74 bramki – to dorobek Alvaro Ruiza w pierwszym sezonie w ORLEN Wiśle Płock. Hiszpańskiego rozgrywającego zapytaliśmy o jego wrażania z kilkumiesięcznego pobytu w Polsce.

Pierwszy sezon w Polsce i ORLEN Wiśle Płock za Tobą. Jakie wrażenia?
- Czuję się bardzo dobrze w Polsce i w Płocku. Przede wszystkim miasto jest spokojne, co mi się podoba. Jeśli ktoś lubi taki styl życia, to Płock jest idealnym miejscem. Nie jest tak zimno, jak słyszałem, ale nie wiem, czy tak jest zawsze, czy tylko ten rok był wyjątkowy. Czuję się również komfortowo w drużynie, co chyba jest najważniejsze. Spędzamy przecież ze sobą zdecydowaną większość czasu na treningach, w podróżach, podczas meczów.

Coś Cię jakoś zaskoczyło?
- Zaskoczyła mnie pozytywnie gościnność ludzi, którzy są bardzo uprzejmi i mili. Problemem jest natomiast język polski, którego nauka jest bardzo trudna. W drużynie rozmawiamy głównie po angielsku. Z Xavim uwagi wymieniamy po hiszpańsku, co jest dużym ułatwieniem. Mam jednak szacunek do języka polskiego i staram się nauczyć podstawowych zwrotów.

No i ceny w sklepach są nieporównywalnie niższe, niż we Francji. Mając przykładowo 100 Euro, czyli ponad 400 zł, można naprawdę bardzo dużo kupić.

Domyślam się, że na zwiedzanie Polski zabrakło czasu.
- Tak, żałuję, że nie udało mi się odwiedzić innych miast. Do tej pory byłem tylko w Warszawie oraz Gdańsku. Inne miasta widzę w zasadzie z perspektywy autokaru, kiedy jedziemy na mecze. Na mojej liście „must see” widnieje Kraków i kopalnia soli w Wieliczce. Na pewno, jak będę miał 3-4 dni wolnego, to pojadę również nad morze.

Poprzednie cztery lata spędziłeś we Francji. Trudno było się przestawić z powrotem na hiszpański styl grania?
- Na pewno Xavi Sabate ma inny styl gry niż ten, z którym miałem styczność we Francji. Sporo jednak rozmawiamy, wiele kwestii mi wyjaśnia. Na pewno potrzebowałem trochę czasu, aby się dostosować do jego oczekiwań. Wiadomo, że biegiem czasu poznaje się kolegów, cały system gry i wszystko przychodzi łatwiej i myślę, że w przyszłym sezonie wiele rzeczy będzie wyglądało lepiej.

Ze względu na udział w Lidze Mistrzów, obciążenia chyba też były nieco inne, prawda?
- Tak, sporą zmianą było granie meczów co trzy dni. W Fenix nie miałem takiej okazji, więc brak czasu na regenerację, konieczność pozostania cały czas skupionym, częste podróże były dla mnie nowym doświadczeniem. Dopiero taki rytm grania pokazuje, jak ważny jest szeroki skład.

Można powiedzieć, że ten sezon był Twoim drugim debiutem z VELUX EHF Lidze Mistrzów. Ostatni raz było to dziewięć lat temu, jeszcze za czasów gry w Barcelonie.
- W zasadzie tak, ale powiedzmy sobie szczerze – byłem wtedy młody i nie grałem za wiele. Raz chyba wszedłem na końcówkę, kiedy prowadziliśmy już różnicą 15 bramek. Więc tak – ten sezon można uznać za mój drugi debiut w Lidze Mistrzów.

Najlepszy Wasz mecz w tym roku?
- Dla nas jako drużyny, jak zresztą dla całego środowiska piłki ręcznej w Płocku, na pewno najważniejsze było zwycięstwo z Vive. To, co zobaczyłem w hali, było tego potwierdzeniem. Jeśli chodzi o moje występy, to w pamięci zapadł mi mecz z GOG. Udało mi się zdobyć szczęśliwą, ale efektowną bramkę za plecami. Przyjemne wspomnienie (śmiech).

Wspólnie z Niko Mindegią byliście odpowiedzialni za kreowanie gry ORLEN Wisły Płock w tym sezonie. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Niko skradł ten sezon, prawda?
- Pełna zgoda. Niko rozegrał niesamowity sezon, na najwyższym poziomie. Kilka meczów rozstrzygał niemalże w pojedynkę. Ważne dla naszego zespołu, aby utrzymał tę dyspozycję również w przyszłym sezonie.

Wiem, że wróciłeś już do Hiszpanii.
- Tak, wróciłem do Hiszpanii i tutaj kontynuuję treningi. To będzie bardzo długa przerwa w rozgrywkach, tym bardziej ważne, aby codziennie trenować. Możemy już wychodzić na dwór biegać, co sporo ułatwia.

Najlepsi

średnia: 3.97
średnia: 3.87
średnia: 3.47

Najskuteczniejsi

16 G / 3 M
PGNiG Superliga: 16 G / 3 M
13 G / 3 M
PGNiG Superliga: 13 G / 3 M
9 G / 3 M
PGNiG Superliga: 9 G / 3 M