Tomek Gębala coraz bliżej powrotu do gry

W środę Nafciarze oficjalnie wznowili wspólne treningi przygotowujące do drugiej części sezonu. Jednym z tych, który czekał na ten moment najbardziej jest Tomek Gębala, który kończy rehabilitację po zerwaniu więzadeł pobocznych w maju ubiegłego roku.

Czy dzisiaj możemy powiedzieć, że Tomasz Gębala kontuzję ma już za sobą?
- Tak do końca jeszcze nie, ale jestem bardzo blisko, aby tak się stało. Cześć treningów będę już wykonywał razem z zespołem i powoli będę wdrażany w zajęcia z pełnym obciążeniem. Bardzo chciałbym być gotowy na pierwsze mecze w tym roku, ale zobaczymy, jak to się będzie układało.

Opowiedz, jak wyglądał ten czas dochodzenia do pełnej sprawności po kontuzji.
- Ogólnie nic przyjemnego, bo było to monotonne powtarzanie cały czas tych samych ćwiczeń, aby odbudować mięśnie i kontrolę nad nogą, która wciąż nie jest taka, jak przed kontuzją. Dużo czasu spędziłem w klinice Rehasport pod opieką bardzo dobrych fizjoterapeutów i lekarzy. Z czasem częściej trenowałem w Płocku, bo nie potrzebowałem już ciągłego nadzoru. To też był czas, kiedy mogłem obserwować drużynę z bliska, wdrażać się w pewne tematy, aby później ten mój powrót do drużyny wyglądał płynniej. Dzięki temu wiem i rozumiem, co gra zespół.

Od momentu doznania kontuzji dzisiaj mija dokładnie osiem miesięcy. To dużo czasu jeśli przypomnimy sobie, że np. Arek Milik na boisko wrócił już po czterech miesiącach.
- I na jego nieszczęście zerwał więzadła w drugim kolanie. Niestety po części jest to skorelowane. Patrząc na mnie, instynktownie bardziej obciążam drugą nogę, bo chcę oszczędzić moją prawą nogę. Tym samym zdrową nogę dużo bardziej narażam na ewentualny uraz. Dlatego ważny jest czas, aby odzyskać zaufanie do samego siebie, aby np. po oddaniu rzutu lądować na obie nogi, a nie tylko na nogę zdrową. Dlatego w moim przypadku sporo czasu zajmuje też odzyskanie pełnej kontroli nad swoim ciałem właśnie w takich sytuacjach meczowych. Oczywiście można na boisko wrócić szybciej, ale jednocześnie rośnie ryzyko, że uraz może się powtórzyć.

Przy takich kontuzjach łatwo wpaść w dołek psychiczny. Miałeś taki moment, kiedy frustracja sięgnęła zenitu?
- Początek był najtrudniejszy. Pomijając już fakt, że sama kontuzja była czystym przypadkiem i nie wynikała ze złego przygotowania, czy jakiegoś innego błędu. Właśnie fakt takiego pecha mnie najbardziej frustrował. Później początek chodzenia o kulach – to była tragedia, kiedy ma się problem z prostymi codziennymi czynnościami.

Wspomniałeś, że na późniejszym etapie rehabilitacji uczestniczyłeś w treningach w roli widza. Rozmawiałeś z trenerem Sabate na temat swojej roli w zespole i planie powrotu do drużyny?
- Tak, sporo o tym rozmawialiśmy. Ustaliliśmy, że to wszystko będzie odbywało się etapami. W tym czasie jak wspomniałem poznawałem taktykę trenera Sabate, otrzymywałem materiał na DVD, który analizowałem, aby zrozumieć cały nasz system działania w obronie i w ataku. Po treningach często zostawałem z trenerem na 15-20 minut i ćwiczyliśmy takie podstawowe zachowania na tyle, na ile mogliśmy. Dlatego dzisiaj mogę powiedzieć, że wchodzę w kolejny etap swojego powrotu do zespołu i powoli pracuję nad pewnym automatyzmem zachowań. Tak więc teoretycznie jestem przygotowany do gry, natomiast teraz czas na praktykę.

No właśnie. W koło siebie będziesz miał kolegów, z którymi na boisku jeszcze się nie spotkałeś.
- Dlatego teraz jak już wrócę do treningów będzie czas, aby się zapoznać.

Wiemy, że po sezonie opuścisz nasz zespół. Jakie są Twoje cele na te ostatnie miesiące w naszym mieście?
- Moje najbliższe cele to wrócić do pełnej sprawności i pomóc zespołowi jak tylko będę mógł. Zawsze daję z siebie wszystko i będę dawał. Będę chciał realizować zadania, które otrzymam od trenera Sabate i myślę, że to jest w tym wszystkim najważniejsze, abym mógł pomóc drużynie na tyle, na ile drużyna będzie mnie potrzebowała.

Najlepsi

średnia: 4.62
średnia: 4.32
średnia: 4.04

Najskuteczniejsi

120 G / 21 M
PGNiG Superliga: 72 G / 11 M
Liga Mistrzów: 48 G / 10 M
74 G / 23 M
PGNiG Superliga: 51 G / 13 M
Liga Mistrzów: 23 G / 10 M
69 G / 21 M
PGNiG Superliga: 38 G / 12 M
Liga Mistrzów: 31 G / 9 M