Miszczyński: Wszystko w rękach zawodników


 

Lars Walther powiedział w wywiadzie, że możemy sprawić niespodziankę. Pan również często powtarza w rozmowach, że Kielce muszą wygrać tytuł Mistrza Polski, a Wisła może.

Wisła również chciałaby zdobyć Mistrzostwo. Oczywiście większa presja ciąży na drużynie Bogdana Wenty. Tam zostały zainwestowane już bardzo poważne pieniądze. Cały biznes kielecki „kręci się” wokół Ligi Mistrzów, także ewentualna porażka mogłaby te plany biznesowe naszego największego rywala poważnie skomplikować. Jesteśmy na etapie budowania drużyny i oczywiście fajnie byłoby grać w Lidze Mistrzów, ale jeśli w niej nie zagramy, postawimy sobie ambitne cele w PZP tak, żeby przygoda z europejskimi pucharami trwała znacznie dłużej, niż to było przez ostatnie 2 lata.

 

Jesteśmy dalej niż zakładano przed sezonem?

Jesteśmy dokładnie w tym miejscu. Gdyby nie porażka z Resitą mógłbym powiedzieć, że dokładnie wszystkie cele, które sobie zakładałem, zostały osiągnięte. Oczywiście cele minimum. Ważne w tym sezonie było to, by zjednoczyć zespół, by z powrotem była to zgrana grupa ludzi, która chce ze sobą przebywać, rozmawiać i skupia się wokół celu, który chce osiągnąć. Porównując to jak ten zespół funkcjonował miedzy lipcem a grudniem i między styczniem a aktualną chwilą, widać, że to jest inny zespól, że ten zespół zatrybił. Oczywiście są wahania formy, ale jest ich coraz mniej. Popełniamy mniej błędów technicznych i w tym roku w lidze nie przegraliśmy jeszcze meczu. To również musi być wykładnikiem tego, co się z tą drużyną dzieje. Bardzo istotne jest by w przyszły sezon wejść z tego wysokiego pułapu, który sobie wypracowaliśmy i pójść jeszcze w górę, by nie było popełnionych błędów i nie zostało zburzone to, co sobie zbudowaliśmy w tym sezonie.

 

Przed nami najważniejsze spotkania w tym sezonie. To one pokażą na jakim etapie naprawdę jest Wisła i jakie może postawić warunki najsilniejszej drużynie w Polsce. Jakie są szanse na to, że wygramy z Kielcami

50/50. Biorąc pod uwagę ostatni mecz z Kielcami nasza drużyna powinna być psychicznie bardzo podbudowana. Wyobraźmy sobie, że pierwszy mecz w Kielcach wygra Wisła. Oznacza to, że dwa ostatnie występy w Kielcach padły naszym łupem i wówczas trzeci mecz nie do końca musi być spokojny pod względem psychologicznym w drużynie przeciwnika. Dlatego ja patrzę na naszą drużynę przez pryzmat ostatniego meczu bo w sporcie obowiązuję zasada „jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. Nasz ostatni mecz z Vive był bardzo dobry i mam nadzieję, że będziemy w stanie taki mecz powtórzyć w najbliższy weekend.


Finały sędziować będą „nasi ulubieńcy” – Marek Góralczyk i Grzegorz Młyński w Kielcach, Andrzej Rajkiewicz i Jakub Tarczykowski w Płocku.

Problemem jest to, że meczu finałów Play-off, w którym spotykają się dwie najlepsze drużyny w Polsce, nie mogą sędziować najlepsi sędziowie w Polsce. Z całym szacunkiem dla par, które zostały wytypowane, ale w rankingu Związku dwie najlepsze pary sędziowskie są związane z Płockiem. Szkoda, że najlepsi polscy sędziowie nie mogą gwizdać najlepszym polskim drużynom, ale ufam w umiejętności polskich sędziów i jestem przekonany, że poprowadzą te zawody w sposób taki, że żadna z drużyn nie będzie miała do nich pretensji po meczu.

Najlepsi

średnia: 3.96
średnia: 3.79
średnia: 3.29

Najskuteczniejsi

16 G / 3 M
PGNiG Superliga: 16 G / 3 M
13 G / 3 M
PGNiG Superliga: 13 G / 3 M
9 G / 3 M
PGNiG Superliga: 9 G / 3 M