Wisła nie może być kowbojskim klubem

SPR Wisła Płock nie może być kowbojskim klubem - stwierdził po wczorajszym zwycięskim meczu z Vive w Kielcach prezes Andrzej Miszczyński.


Jak ocenić to wszystko co wydarzyło się przez ostatnie dwa tygodnie?
Z naszego punktu widzenia budowania zespołu nie wydarzyło się nic szczególnego. Zarówno porażka, jak i zwycięstwo były wkalkulowane. Przed sezonem jasno wyznaczyliśmy cele, zagrać w Finale Pucharu Polski i finale play-off. Co się wydarzy w finałach było, i jest, sprawą otwartą. Nic od czerwca ubiegłego roku, gdy te cele zostały postawione, się nie zmieniło.


Wytrzymał Pan presję po przegranej. Czy teraz podobny spokój zachowa Pan po pierwszym sportowym sukcesie nowej spółki, czyli przerwaniu trwającej dwa lata passy spotkań bez porażki w Superlidze, drużyny Vive Targów Kielce?

Nie może być inaczej, kiedy myśli się nie tylko o tym co wydarzy się jutro a realizuje wcześniej założony plan. Tej spółce potrzebna jest stabilizacja i cierpliwość. Niestety czasem wielu z nas tej cierpliwości brakuje. Obejmując funkcję prezesa SPR Wisły Płock, obiecałem sobie oraz ludziom, którzy wraz ze mną zdecydowali się realizować pewną koncepcję, że nigdy nie będę podejmował decyzji pod wpływem emocji a także jakichkolwiek nacisków. To nie jest dziki zachód i pojedynek kowbojów gdzie liczy się to, kto pierwszy wyciągnie rewolwer i zacznie strzelać. W prowadzeniu biznesu, a takim dziś jest także sport zawodowy na najwyższym poziomie, schemat postępowania wygląda zawsze tak samo, najpierw analiza, potem wnioski a dopiero na końcu decyzje.


Jakie zatem wnioski po ostatnich dwóch meczach z zespołem Vive Kielce?
Dziewiętnastego marca byliśmy w piekle, trzeciego kwietnia znaleźliśmy się w niebie. Tak można pokrótce zobrazować skrajności w jakie popadł zespół, klub, kibice i chyba całe miasto. Ze skrajnościami jednak jest tak, że nigdy nie pokazują prawdziwego obrazu. Ani nie jesteśmy tak słabi jak w finale Pucharu Polski, ani jeszcze na tak wysokim poziomie, żeby wygrywać każdy mecz z drużyną, która jest ciągle od nas lepsza. Kiedy buduje się zespół trzeba być przygotowanym na takie wahania formy co najlepiej pokazują statystyki, które przedstawił nam w raporcie sztab szkoleniowy. Poprawa poszczególnych parametrów gry, w porównaniu z pierwszą rundą sezonu zasadniczego, pozwala stwierdzić, że idziemy właściwą drogą. Wzrosła nasza skuteczność rzutowa, znacząco zmniejszyliśmy ilość błędów technicznych i poprawiliśmy grę w obronie. W rundzie rewanżowej nie przegraliśmy przecież żadnego spotkania.


To znaczy, że mistrzostwo w tym roku jest możliwe?
Na takie deklaracje nikt mnie nie namówi. Wrócę do tego, co powiedziałem wcześniej. My ciągle budujemy drużynę. Takich meczów, jak ten w finale Pucharu Polski, na tym etapie nie można wykluczyć. Dla jednych to co mówię będzie odebrane jako asekuracja z mojej strony na wypadek kolejnej wpadki. Dla tych, którzy znają piłkę ręczną z perspektywy parkietu i szatni, jest to czymś oczywistym. Życzę nam wszystkim tego, by w każdym następnym meczu nasz zespół grał tak mądrze a zarazem walczył tak zaciekle, jak w niedzielę w Kielcach. Jeżeli tego nam nie zabraknie to nawet w przypadku porażki nikt nie będzie miał do zespołu pretensji. Pamiętajmy ciągle, że rywalizujemy z drużyną lepszą, która musi zdobyć mistrzostwo Polski.

Najlepsi

średnia: 3.97
średnia: 3.87
średnia: 3.47

Najskuteczniejsi

16 G / 3 M
PGNiG Superliga: 16 G / 3 M
13 G / 3 M
PGNiG Superliga: 13 G / 3 M
9 G / 3 M
PGNiG Superliga: 9 G / 3 M