Możemy sprawić niespodziankę

walther_finaly"Vive jest od nas lepsze, a więc możemy sprawić co najwyżej niespodziankę" - powiedział w rozmowie z nami trener Orlen Wisły, Lars Walther


Jesteśmy w finale, a więc wykonaliśmy plan ponieważ przed sezonem chcieliśmy awansować do finału Pucharu Polski oraz zagrać o złoto

Takie były założenia przed sezonem, ale chcemy je wykonać w więcej niż 100% i osiągnąć coś ekstra. Gra w finale Mistrzostw Polski była naszym celem i wszystko ponad to będzie bonusem, ale wszyscy w drużynie chcą walczyć o tytuł. To jest tylko sport i póki grasz, zawsze masz szansę. Jeśli wszystko pójdzie w dobrą stronę, może będziemy mieli dużą szansę na coś więcej. Będziemy o tę szansę walczyć.


Nie możemy wywierać presji, bo nie jest ona dla nikogo dobra. Musimy jasno powiedzieć, że, patrząc na graczy, Kielce są lepszym zespołem niż Wisła.
To prawda i dlatego powiedziałem, że będziemy szukać swojej szansy i powalczymy. Wiemy, że Kielce mają budżet trzykrotnie większy od naszego, że grają w tym składzie przez wiele lat i tak samo długo budują tą drużynę. My jesteśmy dopiero na początku, ale to nie znaczy, że nie możemy marzyć, że coś zrobimy. Zrobimy wszystko co będziemy mogli.

 

Gdzie będziemy szukać naszej szansy w meczach z Vive?
Przede wszystkim w tym, że zagramy bez presji, ponieważ wiemy, że są od nas lepsi, a więc możemy sprawić co najwyżej niespodziankę. To jest chyba największa nasza szansa. Ponadto gramy coraz bardziej drużynowo, a to właśnie całą drużyną wygrywa się najważniejsze mecze. Ludzie nie lubią gdy to mówię, ale czuję, że jesteśmy na właściwej drodze i mam nadzieję, że damy się Vive we znaki.


Po zwycięskim meczu w Kielcach, mimo wcześniejszej przegranej w finale Final Four, kibice jednak zaczęli wierzyć, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Sytuacja w porównaniu do ostatnich lat uległa zmianie fani Wisły wiedzą, że do zbudowania drużyny potrzebny jest czas.
Gdy mówię, że idziemy we właściwym kierunku naprawdę to czuję. Widzę zawodników codziennie na treningach, widzę jak się rozwijają, rozumieją to, co robimy i siebie nawzajem. Podczas wywiadów zawsze mówię o tym, co widzę na treningach, nie mówię o każdym meczu, ale opowiadam o tym co się dzieje z drużyną podczas mojego codziennego kontaktu z zawodnikami. To pozwala mi stwierdzić, że idziemy we właściwym kierunku.
 

Co czujesz przed finałami, gdy patrzysz na swoich graczy?
Czuję, że byliśmy w lekkim dołku po przegranej w Final Four, ale teraz wszyscy naprawdę ciężko pracują. Jesteśmy naprawdę dobrze zgraną grupą – razem ciężko pracujemy, ale też razem się śmiejemy i żartujemy. To jest pierwszy krok by zbudować naszą małą rodzinę. Gdy zbudujemy to połączenie pomiędzy poszczególnymi graczami, gdy zawodnicy sobie nawzajem zaufają, wówczas zbudujemy coś na przyszłość. Taka była nasza idea na samym początku – zbudować drużynę, której zawodnicy będą sobie ufali w 100%.

 

Czasami dobrze jest zrobić krok w tył by później móc zrobić 2 lub 3 do przodu…
Tak to prawda. Widać to szczególnie gdy masz nową ekipę, taką jak nasza na początku sezonu. Zawsze na początku budowania czegoś nowego robisz ten mały krok do tyłu. Sądzę, że te nasze kroki do przodu dopiero nadejdą w przyszłym sezonie – wówczas pokażemy na co nas stać. W tym roku zrobiliśmy, to co sobie założyliśmy. W przyszłym sezonie mam nadzieję, że zagramy jednak dużo stabilniej.

 

W tym sezonie Mistrzostwo muszą zdobyć Kielce…
Dokładnie. Patrząc na ich wzmocnienia w przyszłym roku również. My objęliśmy inny sposób budowania zespołu. Chcemy dać szansę rozwoju naszym młodym graczom, np. Chrapkowskiemu czy Syprzakowi.  Chrapek pokazał, że gdy przychodzisz do Wisły, otrzymasz swoją szanse gry i od ciebie zależy czy ją wykorzystasz. W ten sposób wysyłamy sygnał młodym graczom w Polsce, że Wisła jest odpowiednim klubem dla ich rozwoju, w którym będą mieli szansę stania się częścią czegoś wielkiego.
 

W finałach będą mogli zagrać już zawodnicy, którzy ostatnio nie grali: Marcin Wichary, Michał Zołoteńko. Vukasin również rozpoczął treningi z drużyną.

Złoty i Wichciu pracują teraz ciężko nad powrotem do formy sprzed kontuzji i będą na pewno zdolni do gry przeciwko Vive. Jeśli chodzi o Vukasina to musimy być bardzo ostrożni z wprowadzaniem go do gry. Nie chcemy popełnić błędu, wpuścić go zbyt wcześnie i spowodować odnowienie kontuzji. Jesteśmy w stałym kontakcie z jego lekarzem, który wykonał naprawdę kawał dobrej roboty. Na początku kontuzji Vuka miał infekcję kontuzjowanego kolana, która cofnęła jego rehabilitację o 2 miesiące. Gdyby nie ta infekcja Vukasin prawdopodobnie byłby w stanie zagrać już finałach. Bylibyśmy głupkami gdybyśmy zaryzykowali zbyt wczesną jego grę bo Vuka będzie bardzo ważnym zawodnikiem dla nas w przyszłym sezonie.

 

Czy przygotowujecie się jakoś specjalnie do finałów?
Mecze z Kielcami zawsze są wyjątkowe dla zawodników, ale na razie robimy na treningach to, co zawsze. Nie gramy żadnego meczu w nadchodzący weekend dlatego w tym tygodniu trenujemy bardzo mocno fizycznie. Weekend zawodnicy będą mieli wolny a od poniedziałku będziemy już się koncentrowali na meczach w Kielcach. Bardzo ważne jest też żeby zawodnicy odpoczęli trochę od piłki ręcznej, bo później po silnym treningu fizycznym, będą spragnieni gry. Graliśmy dużo spotkań w tym sezonie i czasami korzystne jest odpoczęcie od gry i skoncentrowanie się na aspektach fizycznych. Jestem pewien w 100%, że moja drużyna jest w bardzo bardzo dobrej kondycji i na pewno nie będzie ona przyczyną ewentualnej naszej porażki z Vive w finałach.

 

Zdaniem fanów możemy pokonać Vive, ale wszyscy musimy być drużyną. Nie tylko zawodnicy, ale również kibice w Płocku i w hali w Kielcach muszą walczyć za innych, trzymać kciuki i wierzyć w zwycięstwo.
Nasi fani są bardzo ważnym składnikiem Wisły. Tylko razem możemy osiągnąć sukces, sami nic nie wygramy. Musimy być jedną grupą – zawodnicy, fani, prezesi i sztab szkoleniowy. Doping fanów podnosi wartość drużyny o 100%. Gdy wygrywamy, ale również gdy nam nie idzie, doping fanów pozwala wyzwolić zawodnikom extra siły.
Byłem bardzo zadowolony gdy po meczu z Kwidzynem trener Markuszewski powiedział, że Wisła jest zespołem bez gwiazd, ale jest drużyną. Do tego dążyliśmy i opinia trenera potwierdza celowość naszych działań.

Najlepsi

średnia: 3.97
średnia: 3.87
średnia: 3.47

Najskuteczniejsi

16 G / 3 M
PGNiG Superliga: 16 G / 3 M
13 G / 3 M
PGNiG Superliga: 13 G / 3 M
9 G / 3 M
PGNiG Superliga: 9 G / 3 M